Imiona o nasuwających się skojarzeniach
by pawlo05 on paź.17, 2011, under Bez kategorii
Coraz częściej spotykam się z sytuacjami, w których kiedy dowiaduję się jak na imię biednemu potomkowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej ludzka reakcja. Czasami bywa również, iż chce mi się ryczeć, jestem załamany, zmieszany, po prostu nie mogę uwierzyć. O gustach się podobno nie dyskutuje, to co ma prawo nie podobać się mojej osobie, inni mogą uważać za wzorzec – i odwrotnie. Grunt jednak w tym, iż myślę, że co poniektóre imiona tak dobitnie zakorzenione są w naszych umysłach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż wielkim wyzwanie jest nazywanie w ten sposób swoich dzieci, które na dodatek noszą nasze nazwisko. Spotkałem się np. z chłopcem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swym życiu miałem możliwość podać rękę Albinowi, który kompletnie nie miał bladej skóry a nawet Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie zasiadając w redakcji w dzienniku – i nie była to przykrywka. W życiu politycznym Polski czynnie udzielają się także politycy o bajecznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie śmierdzi? Jeśli rozchodzi się o płeć piękną, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje także Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, bezbronnym gryzoniem, którego umieszcza się w klatce, no i Żaklina, której imię z trudem przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Wydaje mi się, iż im dłużej i mocniej rodzice rozmyślają nad imionami dla swych pociech, tym mniej satysfakcjonujące są tego skutki.